Ksiądz Krzysztof Grzywocz

publikacje tekstowe

Spowiednik i kierownik duchowy: wychowanie do postawy ofiary

jest wybrane W to jest value w: Artykuł
  • Artykuł w: Sakrament pokuty wobec problemów współczesności
  • Redakcja: red. K. Glombik
  • Wydawnictwo: Opole: Redakcja Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego
  • Rok: 2011, (Opolska Biblioteka Teologiczna; 122), s. 195-204.

Jednym ze znaczących zjawisk towarzyszących tzw. współczesności jest wzrastająca postawa egocentryzmu. Ten fenomen, badany przez psychologów, pedagogów i filozofów, pojawia się także na forum duszpasterskiej troski Kościoła. Co jest powodem tak dużej koncentracji na sobie? Jak wyjaśnić tę trudność w opuszczeniu własnego „ja”, aby wyruszyć w kierunku „ty” i „my”? Konsekwencje tego stanu są niepokojące: niezdolność do budowania trwałych więzi i życia wspólnotowego, liczne rozwody, odejścia od kapłaństwa i życia zakonnego. Spotkanie ze spowiednikiem i kierownikiem może być szansą na zrozumienie i uleczenie tej „choroby cywilizacji”, może pomóc w konfrontacji z jego wymiarem obiektywnym (sakrament pokuty i pojednania) i subiektywnym (kierownictwo duchowe).

 

Wspólne doświadczenie spowiedzi i kierownictwa duchowego

W tradycji chrześcijańskiej sprawowanie sakramentu pokuty i pojednania związane było często z posługą kierownictwa duchowego. Konfesjonał był miejscem towarzyszenia człowiekowi w jego rozwoju duchowym, okazją do udzielania rad, pocieszenia i rozeznania drogi życia. Przybywano nieraz z daleka, aby u dobrego spowiednika otrzymać światło – słowa, które miały nierzadko duży wpływ na kształtujące się życie. W pamięci pozostały imiona znanych spowiedników i kierowników duchowych: Jan Maria Vianney, Ojciec Pio, Honorat Koźmiński, Rafał Kalinowski, Piotr Rostworowski i wielu innych. Większość z nich jednak pozostała przesłonięta zasłoną dyskrecji i ukrytego życia.W tradycji chrześcijańskiej sprawowanie sakramentu pokuty i pojednania związane było często z posługą kierownictwa duchowego. Konfesjonał był miejscem towarzyszenia człowiekowi w jego rozwoju duchowym, okazją do udzielania rad, pocieszenia i rozeznania drogi życia. Przybywano nieraz z daleka, aby u dobrego spowiednika otrzymać światło – słowa, które miały nierzadko duży wpływ na kształtujące się życie. W pamięci pozostały imiona znanych spowiedników i kierowników duchowych: Jan Maria Vianney, Ojciec Pio, Honorat Koźmiński, Rafał Kalinowski, Piotr Rostworowski i wielu innych. Większość z nich jednak pozostała przesłonięta zasłoną dyskrecji i ukrytego życia.

Także i dzisiaj wspólne doświadczenie spowiedzi i kierownictwa duchowego zachowuje swoje szczególne znaczenie. Przypomina o tym dokument Kongregacji ds. Duchowieństwa Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych (Watykan 2011). Czytamy w nim: „Posługa sakramentu pojednania, ściśle związana z kierownictwem duchowym, zmierza do podjęcia na nowo, zarówno przez szafarza, jak i przez wiernych, «wędrówki» duchowej i apostolskiej, rozumianej jako paschalny powrót do serca Ojca i jako wierność Jego zamysłowi miłości wobec «całego człowieka i każdego człowieka»”1. Okazją do doświadczenia tej jedności jest praktyka „stałego konfesjonału”. Wspomina o niej wymieniony wyżej dokument kongregacji: „Obecnie w wielu Kościołach partykularnych, przede wszystkim w bazylikach mniejszych, katedrach, sanktuariach i niektórych główniejszych parafiach w wielkich miastach, obserwuje się bardzo pozytywną odpowiedź udzielaną przez wiernych na wysiłki pasterzy zmierzające do zapewnienia stałej posługi sakramentu pojednania. Jeśli prezbiterzy «przez sakrament pokuty jednają grzeszników z Bogiem i Kościołem», to ta sama celebracja pokutna może stać się okazją do pełnienia posługi kierownictwa duchowego”2. O jedności spowiedzi i towarzyszenia duchowego wspomina papież Jan Paweł II w encyklice Reconciliatio et paenitentia: „Dzięki swemu indywidualnemu charakterowi, pierwsza forma sprawowania sakramentu pozwala łączyć sakrament pokuty z kierownictwem duchowym, które będąc czymś różnym od Sakramentu daje się z nim dobrze pogodzić”3.

Proces kierownictwa duchowego może być prowadzony przez samego spowiednika (w konfesjonale lub poza nim) albo inną osobę4. Szczególnie w ostatnim okresie Kościół usilnie i na wielu miejscach zachęca do pielęgnowania praktyki kierownictwa duchowego. Już Sobór Watykański II przypomniał: „Równocześnie z sakramentem pojednania kapłan powinien pełnić posługę kierownictwa duchowego. Ponowne odkrycie i rozpowszechnienie tej praktyki, także poza czasem sprawowania pokuty, jest wielkim dobrodziejstwem dla Kościoła w naszych czasach”5. Dlatego też Jan Paweł II zachęca: „Trzeba koniecznie odkryć na nowo wielką tradycję osobistego kierownictwa duchowego, które zawsze przynosiło liczne i cenne owoce w życiu Kościoła”6.

Posługa spowiednika i kierownika duchowego wymaga od kapłana starannego przygotowania, ponieważ łączy ona wiele dziedzin nauk teologicznych (teologia fundamentalna, teologia dogmatyczna i duchowości, teologia moralna, nauki biblijne, itp.) i świeckich: „Kierownictwo duchowe jest bardzo delikatnym, ale niezwykle wartościowym narzędziem wychowania; jest sztuką pedagogiczną i psychologiczną, nakładającą wielką odpowiedzialność na tego, kto się tego zadania podejmuje; jest ćwiczeniem duchowym wymagającym pokory i ufności od tego, kto mu się poddaje”7. Doświadczenie Kościoła pokazuje jak wiele dobra wydarzyło się i wydarza dzięki ofiarnej posłudze spowiedników i kierowników duchowych: „Niekiedy prosta i mądra rada oświeca na całe życie lub prowadzi do podjęcia poważnego procesu kontemplacji i doskonałości pod przewodnictwem dobrego kierownika duchowego. Kierownik duchowy jest narzędziem w ręku Boga, by pomóc w odkryciu tego, czego Bóg chce od człowieka w obecnej chwili – jego wiedza nie jest czysto ludzka”8. Ostatecznym zadaniem tej posługi jest wprowadzenie w głębię życia duchowego, którego istotą jest życie w Duchu Świętym - „(…) pierwszym «doradcą» i lub «kierownikiem» jest zawsze Duch Święty, do którego trzeba zwracać się w nieustającej, pokornej i ufnej modlitwie”9.

Posługa spowiednika i kierownika duchowego koncentruje się w danym momencie na jednym z zagadnień związanych z życiem chrześcijańskim. Do nich należy nade wszystko troska o kształtowanie postawy ofiary – postawy eucharystycznej. Jest ona owocem sakramentu pokuty i pojednania, w którym człowiek przełamuje egocentryczne zamknięcie w grzechu, aby żyć jako dar.Ta postawa łączy spowiedź z Eucharystią, podczas której prosimy: „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie” (III Modlitwa Eucharystyczna). Ta postawa jest szczególnym bogactwem człowieka i podstawą jego powołania. Duże skoncentrowanie na zewnętrznym bogactwie człowieka – utożsamiające jego wartość z wielkością majątku, pozycją społeczną czy stopniem zaawansowania jego kariery zawodowej – grozi zapomnieniem albo niedocenieniem bogactwa wewnętrznego. To przeakcentowanie prowadzi do rozczarowania, poczucia niespełnienia i utraty doświadczenia powołania. Odczucie „bycia rzuconym w istnienie” przeważa w konfrontacji z poczuciem „bycia powołanym i posłanym”. Bogactwo wewnętrzne człowieka zawiera te cechy osoby, których nie można nabyć za pieniądze albo zdobyć „po znajomości”. W ostatecznym rozrachunku cenimy najbardziej ludzi zdolnych do wierności, uczciwych, prawdomównych, szczerych, mądrych, troskliwych, wspaniałomyślnych, hojnych, odważnych, życzliwych, optymistycznych, itp. Do tych cech, wyrażających wewnętrzne bogactwo człowieka, zaliczamy także postawę ofiary.

Ta postawa – bycie jako dar – jest jednym z istotnych zadań kierownictwa duchowego. W dokumencie Kapłan – szafarz miłosierdzia Bożego czytamy: „Na proces kierownictwa duchowego składają się pewne etapy, które nie są ściśle uporządkowane, ale rozwijają się jak koncentryczne kręgi: prowadzenie do poznania siebie, zaufanie Bogu Miłości, zdecydowanie o całkowitym darze z siebie, zharmonizowanie oczyszczenia, oświecenia i zjednoczenia”. Na innym miejscu czytamy: „Z pomocą towarzyszenia lub rady duchowej, w świetle przeżywanej wiary, łatwiej można rozeznać działanie Ducha Świętego w życiu każdego, które zawsze prowadzi do modlitwy, pokory, ofiary, zwyczajnego życia, służby, nadziei i postępowania według wzoru Jezusa, zawsze kierowane przez Ducha Świętego: na «pustynię» (Łk 4,1), do «ubogich» (Łk 4,8), do «radości» paschalnej w Duchu (Łk 10,21)”. Troska o kształtowanie postawy ofiary (daru z siebie) w procesie kierownictwa duchowego pozwala odnaleźć swoje własne miejsce i posłannictwo w zamęcie i trudnościach dzisiejszego życia: „Jesteśmy sługami Eucharystii, szafarzami Bożego miłosierdzia w sakramencie pokuty, pocieszycielami dusz, przewodnikami wszystkich wiernych wśród zamętu i trudności dzisiejszego życia”12.

 

Spór o ofiarę

Analizując współczesny język, nietrudno zauważyć, że pojęcie „ofiara” używane jest najczęściej w znaczeniu pejoratywnym. Gdy mówimy o kimś, że jest „ofiarą losu”, to próbujemy dać do zrozumienia, że mamy do czynienia z osobą niezaradną i zaburzoną. Niektórzy kojarzą z tym pojęciem praktyki religijne, podczas których palono np. jakieś zwierzę, aby zdobyć przychylność bóstwa. Oddać coś na ofiarę to znaczy zniszczyć i bezpowrotnie stracić, podczas gdy zysk z tej operacji pozostaje kwestią wątpliwą. Ta nieprzychylność i podejrzliwość wobec kategorii ofiary dotyka także niektórych nurtów teologicznych. Wielu teologów próbuje usunąć to pojęcie z języka wyrażającego tajemnicę Boga i człowieka. Wyraża się to chociażby w rozumieniu Eucharystii jako uczty, spotkania, a rzadko jako Ofiary. Pojawiają się próby usunięcia albo ograniczenia słowa „ofiara” w tekstach liturgicznych, aby w ten sposób nie odpychać już i tak mocno zniecierpliwionych uczestników liturgicznego wydarzenia.Analizując współczesny język, nietrudno zauważyć, że pojęcie „ofiara” używane jest najczęściej w znaczeniu pejoratywnym. Gdy mówimy o kimś, że jest „ofiarą losu”, to próbujemy dać do zrozumienia, że mamy do czynienia z osobą niezaradną i zaburzoną. Niektórzy kojarzą z tym pojęciem praktyki religijne, podczas których palono np. jakieś zwierzę, aby zdobyć przychylność bóstwa. Oddać coś na ofiarę to znaczy zniszczyć i bezpowrotnie stracić, podczas gdy zysk z tej operacji pozostaje kwestią wątpliwą. Ta nieprzychylność i podejrzliwość wobec kategorii ofiary dotyka także niektórych nurtów teologicznych. Wielu teologów próbuje usunąć to pojęcie z języka wyrażającego tajemnicę Boga i człowieka. Wyraża się to chociażby w rozumieniu Eucharystii jako uczty, spotkania, a rzadko jako Ofiary. Pojawiają się próby usunięcia albo ograniczenia słowa „ofiara” w tekstach liturgicznych, aby w ten sposób nie odpychać już i tak mocno zniecierpliwionych uczestników liturgicznego wydarzenia.

Zastanawiające są jednak próby zachowania tego pojęcia w różnych nurtach współczesnej myśli. Podczas jednego z wykładów Viktor Frankl, twórca logoterapii, powiedział do przyszłych psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów: „Musimy dzisiaj przywrócić pojęcie ofiary. Bez niego nie można mówić o sensownym życiu człowieka. Jego świat bez doświadczenia ofiary nie ma sensu i staje się neurotyczny”13. Podobny postulat pojawia się u najwybitniejszych teologów i filozofów naszych czasów, takich jak Henri de Lubac, Joseph Ratzinger, Ferdinand Ulrich czy Hans Urs von Balthasar. Teologia pozbawiona kategorii ofiary jest ostatecznie niezrozumiała i traci swój blask.

 

Wychowanie do postawy ofiary

Podjęta tu zostanie zwięzła próba zrozumienia trudności z przyswojeniem fenomenu ofiary. Zadaniem wychowania jest wydobycie tego, co jest niejako schowane, nieznane i niezrozumiałe. Ukazanie sensu i wzbudzenie pasji jest nieodzownym warunkiem, aby to, co jest już odkryte, w powolnym procesie przemieniało życie.14

a) Kwestia posiadania

Analizując głębiej trudność z przyjęciem fenomenu ofiary, dochodzimy do pojęcia posiadania. Aby coś ofiarować, należy to wpierw posiadać. Nie mogę ofiarować czegoś, co nie jest moją własnością. Sprawa się znacznie komplikuje, gdy uzależnia się posiadanie od finansowego zakupu: „Posiadam to, co kupiłem”. Nietrudno jednak zauważyć, że najcenniejszych dóbr, jakie posiadamy, nie można kupić za pieniądze (przyjaźń, udane małżeństwo, kapłaństwo, wierność, mądrość, nadzieja, itp.). A gdy przyjmiemy, że można także posiadać siebie, to zagadnienie staje się trudne w konfrontacji z problematyką uzależnień. Jeżeli prawdą jest, że znaczna część społeczeństwa jest od czegoś uzależniona, to oczekiwania posiadania siebie staje na granicy realności. Kto kogo posiada? Czy ja mam pracę, karierę zawodową, czy one mają mnie? Czy ja mam swoje uczucia i potrzeby, czy one mają mnie? Nawet bardzo subtelne i trudne do zauważenia przywiązania mogą odebrać wolność i głębsze przekonanie o posiadaniu siebie. W tym znaczeniu ograniczanie „ofiar” jedynie do tego, co można kupić, może prowadzić ostatecznie do rozczarowania, głębokiego niedosytu i niespełnienia. Pozostanie jedynie fenomen prezentu, za którego wielkością ukryte będzie sfrustrowane pragnienie daru i ofiary.

b) Kwestia wartości

Obok kwestii posiadania pojawia się także pytanie o wartość. Do istoty daru należy bowiem jego wartość. Ofiarowanie czegoś bezwartościowego budzi słuszne zakłopotanie i niepokój. Gdy w pięknym opakowaniu odnajdujemy niepotrzebne śmieci, czujemy się zlekceważeni, upokorzeni, wyśmiani. Lepiej nic nie dać, niż narażać siebie i innych na podobne dramaty. Studenci zapytani na wykładzie o to, czym różni się dar od prezentu, odpowiedzieli: „Darem może być osoba, prezent to rzecz – rzeczywistość nieosobowa”. Tam, gdzie człowiek nie jest darem, tam wzrasta wartość prezentów, które próbują przesłonić istotny brak. Pokoje dzieci, których rodzice nie mają dla nich czasu, wyglądają często jak sklepy z drogimi zabawkami.

Te rozważania natrafiają na istotny punkt, gdy wychodzi na jaw kwestia niskiego poczucia wartości wielu osób. Jak można ofiarować siebie, być darem dla innych, jeżeli „to”, co ma być dane, nie ma wartości. Młoda kobieta, po miesiącach refleksji nad sobą w procesie kierownictwa duchowego, stwierdza: „Od lat już nie umiem związać się na stałe z mężczyzną, moje krótkie i intensywne związki kończyły się zawsze bolesnym rozstaniem. Teraz zrozumiałam, że uważając siebie za niewartościową kobietę, bałam się, że wartościowy mężczyzna, za którym tęsknie, szybko się rozczaruje. Za pięknym opakowaniem nie odnajdzie niczego więcej”. Problem niechęci czy wręcz niezdolności do ofiary nie wynika często z egoizmu, ale sięga głębiej – w poczucie własnej wartości, a w konsekwencji także wartości czynów. Jak może niewartościowy byt działać wartościowo? Można ofiarować jedynie to, co jest szanowane, cenione i kochane.

c) Personalizacja pojęcia ofiary

W konstelacji „prezent – dar – ofiara” droga od prezentu do ofiary prowadzi poprzez personalizację daru, to znaczy doświadczenie, że tym, czego najbardziej pragniemy, jest osoba, a nie rzecz. Spotkanie osób, które potrafią darować siebie tam, gdzie ostatecznie nie ma większego daru, wypełnia głębokie potrzeby człowieka, uspokaja jego wnętrze, wycisza i daje poczucie zadomowienia. Dar „czystej osoby”, wolnej od przewartościowania bogactwa zewnętrznego, pozwala także odnaleźć właściwy stosunek i umiarkowanie wobec nieosobowej „szaty”, która okrywa człowieka15. Tam, gdzie spotkanie z drugim, wzajemne obdarowywanie, dociera do najistotniejszych potrzeb człowieka, tam bogactwo zewnętrzne nie odgrywa aż tak wielkiej roli, owszem, pozwala być bardziej kreatywnym wobec swojej pracy, kariery zawodowej, pieniędzy czy wyglądu swojego mieszkania. Pełna pasji twórczość wobec zewnętrznej „szaty” wynika z bogactwa wewnętrznej wolności i szczęścia, jakie daje spotkanie osób. Zewnętrzny wymiar danego prezentu nie odgrywa wtedy aż tak wielkiej roli. Za drobną rzeczą kryje się osoba i realność jej darującej obecności. Przechowujemy nieraz zasuszony płatek róży, pożółkłą karteczkę z Bieszczad, pogniecione zdjęcie albo małego aniołka z odłamanym skrzydełkiem – pamiątkę po osobie, jakby „sakrament” jej obecności. Może największym zadaniem współczesnej pedagogiki, psychoterapii i towarzyszenia duchowego jest przywrócenie tego, dla wielu nieznanego lub niedostępnego, doświadczenia.

d) Spirytualizacja pojęcia ofiary

To wszystko, co dotychczas zostało tu powiedziane, nie wystarczy aby przekonać człowieka do przyjęcia postawy ofiary. Decydujący opór budzi lęk przed unicestwieniem (straceniem) tego, co ofiaruję, a także realne przekonanie, że moje „pięć chlebów i dwie rybki” to zbyt mało, by nakarmić kilkutysięczny tłum ludzi. Moje ostatecznie skromne możliwości nie wystarczą, aby zaspokoić pragnienia i potrzeby nawet tylko najbliższych osób.

Lęk przed straceniem tego, co ofiarujemy, związany jest z pogańskim rozumieniem ofiary. To, co jest darowane, zostanie zniszczone, odebrane, aby uzyskać domniemane błogosławieństwo i ochronę bóstw. W doświadczeniu Izraela zmienia się to rozumienie. Abraham wraca ze swoim synem z góry Moria – powracają jednak przemienieni, chociaż obaj „umarli”, idąc do miejsca złożenia ofiary (zob. Rdz. 22,1–19). Kto oddaje Bogu wszystko, co posiada, niczego nie traci, lecz zachowuje to w dojrzalszej postaci. Chrystus na krzyżu, ofiarowując siebie Ojcu, umiera, nie traci jednak swojego życia – staje pośrodku swoich uczniów jako zmartwychwstały. Kapłan, wznosząc ku niebu chleb i wino podczas Eucharystii, nie traci ich, lecz otrzymuje z powrotem jako Ciało i Krew Chrystusa. Każdy dar człowieka włączony w Ofiarę Syna nie zatraca się, lecz pozostaje przemieniony – „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie” (III Modlitwa eucharystyczna).

Słuszny jest również lęk wynikający ze świadomości ubóstwa naszych zasobów. Uczniowie dobrze wiedzieli, że próba nakarmienia tłumu przy pomocy kilku chlebów i ryb jest nierealna (zob. Łk 9,10–17) Ofiarowanie tego, co posiadam, nie ma sensu – to jest zdecydowanie zbyt mało, aby moje kapłaństwo, małżeństwo, życie zakonne zostało nasycone. Wobec największych, najistotniejszych zadań mamy zawsze za mało. Ta świadomość paraliżuje możliwość ofiarowania. Udział w postawie eucharystycznej Syna czyni z daru ofiarę, pomnaża i przemienia nasze zasoby. Całkowita i sensowna ofiara możliwa jest tylko w przestrzeni duchowej16.

Tak rozumiana spirytualizacja doświadczenia ofiary dotyka także kwestii granicy jej owocności – zakresu jej oddziaływania. Złączenie ludzkiego daru z odkupieńczą Ofiarą Chrystusa, która dotyka każdego człowieka, sprawia, że nie możemy przewidzieć owocnego zasięgu naszej ofiary. W tradycji Kościoła istnieje dla przykładu przekonanie, że ofiara św. Szczepana miała wpływ na nawrócenie i dalszą apostolską posługę św. Pawła. A może ofiarna posługa św. Rafała Kalinowskiego w Wadowicach zaowocowała w powołaniu Karola Wojtyły? Z pewnością zasięg ofiarnej służby chrześcijańskiej jest dużo większy, niż możemy przypuszczać.

e) Odsłonięta wzajemność

Postawa ofiary nie jest doświadczeniem jednostronnym. Do istoty ofiarowania należy również wzajemność. Ta postawa wyraża się w gotowości i umiejętności przyjęcia czyjegoś daru. Często można mieć wrażenie, że łatwiej jest samemu ofiarować, niż taką ofiarę przyjąć. Piotr nie miał zbyt wielkich oporów, aby umyć nogi Jezusowi, na wzajemność zareagował sprzeciwem (zob. J 13,1–20). Przyjmując dar, otwieram swoje wnętrze, odsłaniam wewnętrzne potrzeby i narażam się na skrzywdzenie. Za charytatywnym, dobroczynnym i jednostronnym odniesieniem do świata, może się kryć subtelna forma zamknięcia i lęku wobec daru wzajemnej miłości. W chrześcijaństwie wyrażamy przekonanie, że Bóg pierwszy ofiaruje – także obiektywne obmycie z grzechów w sakramencie pokuty i pojednania. Człowiek nie potrafi sam odpuścić grzechu, a trwanie w nim sprawia pogłębienie egocentrycznej postawy. Nasza ofiara jest odpowiedzią i owocem tego Daru. Trafnie wyraża tę prawdę drewniana tablica umieszczona na kaplicy Matki Bożej Królowej Tatr na Wiktorówkach: „Dwok braci z Cichego było w Ameryce. Dali Matce Boskiej koronę w podziynce. Ta piykno korona ze scyrego złota to Tadka złotnika mozolno robota. Bóg zapłoć składomy za życie, za wiarę. Dajemy Ci za to koronę w ofiarę” (Tadeusz i Andrzej Pawlikowscy „Parulini” 2 sierpnia 1992 roku). Ofiara szczerozłotej korony (wartość daru), owocu trudu i mozolnej pracy, jest odpowiedzią na bezcenny dar życia i wiary. Ten góralski napis pokazuje również związek postawy ofiary z poczuciem własnej godności. Świadomość własnej wartości (owoc prawdziwego życia i wiary), sprawia, że nasze dary dowartościowują innych (korona jest symbolem królewskiej godności).

f) Ból i postawa

Nie ma ofiary bez bólu i cierpienia. Prawdziwa ofiara jest „gotowa na mękę”17. Oczekiwanie na bezgraniczną przyjemność z nią związaną prowadzi do rozczarowania i wycofania18. Każdą „hostię” trzeba połamać – a to boli. Cierpienie związane z postawą ofiary ma różne oblicza: bólu wyrzeczenia, rezygnacji, oddania, nieprzyjęcia, poniżenia, odrzucenia, zmęczenia, itp. Tylko w kontekście całości rozumienia postawy ofiary, przedstawionego powyżej, można konstruktywnie przyjąć ten ból, który wtedy nie działa destruktywnie i zniechęcająco, ale kształtuje, pogłębia, utrwala i uszlachetnia postawę ofiary. Dar uszlachetnia się w „ogniu” cierpienia. Postawa to przyjęty stały sposób zachowania, który nie kończy się przy pierwszym trudzie i zniechęceniu. Wierność w tym kontekście to także jeden z wymiarów ofiary.

Rzeczywistość jest ofiarą Boga, odblaskiem jego odwiecznej Wspaniałości. Dlatego istnieje tylko to, co poprzez postawę ofiary wyraża swoje wewnętrzne bogactwo. Tam, gdzie ona się zatraca, natychmiast zanika doświadczenie i zmysł świętej realności, a złudzenia i iluzje natarczywie wymuszają zakupienie drogich prezentów, aby ukryć wewnętrzną pustkę i nienasycone pragnienie. „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie” – te słowa z Modlitwy Eucharystycznej kryją w sobie prawdę o wewnętrznym bogactwie i postawie ofiary, jej ostateczne zrozumienie i wypełnienie. Spowiedź usuwa grzech (zaprzeczenie i niszczenie postawy ofiary), a proces kierownictwa duchowego służy także odnowie i rozwijaniu postawy „bycia darem”. Kierownictwo duchowe jest bowiem towarzyszeniem w „wędrówce osobistej relacji z Chrystusem, która obejmuje uczenie się i praktykowanie wraz z Nim pokory, ufności i daru z siebie, zgodnie z nowym przykazaniem miłości”19. Spowiedź i kierownictwo duchowe wpisują się w podstawowe zaangażowanie i troskę Kościoła. Sama spowiedź może szybko stać się niezrozumiałym, często magicznie rozumianym rytuałem, w którym zbyt duża koncentracja na sobie i swoim, często niewłaściwie interpretowanym, grzechu, może przesłonić istotę duchowości chrześcijańskiej: „Jeżeli brakuje kierownictwa duchowego w wędrówce do doskonałości i wielkoduszności ewangelicznej, plany duszpasterskie z trudnością będą mogły uwzględnić zasadnicze ukierunkowania samego duszpasterstwa, które polega na prowadzeniu osób i wspólnot do świętości, czyli do utożsamienia z Chrystusem (por. Kol 1,28; Ga 4,19)”20.

 

1. KONGREGACJA DS. DUCHOWIEŃSTWA, Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych (2011), 2; cytuje PP 42.
2. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 15; cytuje DK 5.
3. RPa 32.
4. Zob. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 42.
5. DK 18.
6. PDV, 40.
7. Tamże, 81.
8. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 48.
9. Tamże, 76, zob. tamże, 50; zob. B. GOYA, Luce e guida nel cammino. Manuale di direzione spirituale, Bologna 2004, s. 47–50.
10. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 82; zob. F. CHARMOT, Rozeznawanie duchowe i kierownictwo duchowe, w: J. Augustyn, J. Kołacz (red.), Sztuka kierownictwa duchowego, Kraków 2007, s. 286–287.
11. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 98.
12. Tamże, 70.
13. Cytat pochodzi z prywatnych zapisków autora artykułu.
14. Głębsza analiza, w procesie kierownictwa duchowego, pomaga w zrozumieniu fenomenu egocentryzmu, który może być przejawem niezdolności do ofiarowania siebie, zob. B. GOYA, dz. cyt., s. 164–165.
15. Zob. F. ULRICH, Leben in der Einheit von Leben und Tod, Einsiedeln, Freiburg 1999, s. 70–71. Każda osoba określona jest jako „relacja daru”. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 126.
16. Zob. H.U. V. BALTHASAR, Theodramatik, t. III: Die Handlung, Einsiedeln 1980, s. 238.
17. N. SACHS, Rozżarzone zagadki, Kraków 2006.
18. Kryterium przyjemności jest często jednym z podstawowych kryteriów używanych w ocenie jakości życia.
19. Kapłan – Szafarz miłosierdzia Bożego. Pomoce dla spowiedników i kierowników duchowych, 81.
20. Tamże, 133.

Bądźmy w kontakcie!


Zdjęcia, nagrania, wspomnienia
prosimy przesyłać na poniższy adres mailowy.
Większe pliki można przekazywać za pomocą Wetransfer.com, Google Drive lub Dropbox.

Celem nawiązania kontaktu
prosimy o podanie imienia, nazwiska, numeru telefonu (lub adresu e-mail).

Zastrzegamy sobie prawa skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów.

+48 509 987 382
osoba odpowiedzialna
dr Ryszard Paluch

 

Wszelkie prawa do zawartych na stronie materiałów (utwory tekstowe, audio, foto, wideo i inne) są zastrzeżone i objęte prawem autorskim. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kskrzysztofgrzywocz.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego portalu lub jej sprzedaż, wykorzystanie do publicznego odtwarzania (całości lub fragmentów utworów) są - bez uprzedniej pisemnej zgody administratora - zabronione i mogą stanowić naruszenie ustawodawstwa o prawie autorskim.