Ksiądz Krzysztof Grzywocz

publikacje tekstowe

Bogate człowieczeństwo i postawa ofiary

nie wybrano W to jest value w:
  • Wydawnictwo: „Życie Duchowe”
  • Rok: 20(2013) nr 73, s. 7-12.

Koncentrowanie się na zewnętrznym bogactwie człowieka, ocenianie jego wartości na podstawie wielkości majątku, pozycji społecznej czy sukcesów zawodowych grozi zapomnieniem albo niedocenieniem bogactwa wewnętrznego. To przewartościowanie prowadzi do rozczarowania, poczucia niespełnienia i utraty doświadczenia powołania. Odczucie „bycia rzuconym w istnienie” przeważa w konfrontacji z poczuciem „bycia powołanym i posłanym”. O bogactwie wewnętrznym człowieka świadczą te cechy jego osobowości, których nie można nabyć za pieniądze albo zdobyć „po znajomości”. Najbardziej cenimy przecież ludzi zdolnych do wierności, uczciwych, prawdomównych, szczerych, mądrych, troskliwych, wspaniałomyślnych, hojnych, odważnych, życzliwych, optymistycznych… Do tych cech, wyrażających wewnętrzne bogactwo człowieka,
zaliczamy także postawę ofiary.

 

Spór o ofiarę

Analizując współczesny język, nietrudno zauważyć, że pojęcie „ofiara” używane jest najczęściej w znaczeniu pejoratywnym. O osobach słabo radzących sobie w życiu mówimy, że są ofiarami losu. Niektórzy kojarzą z tym pojęciem praktyki religijne, podczas których składano w ofierze zazwyczaj jakieś zwierzę, aby zdobyć przychylność bóstwa. Oddać coś na ofiarę, to znaczy zniszczyć i bezpowrotnie stracić, podczas gdy zysk z tej operacji pozostaje kwestią wątpliwą. Ta nieprzychylność i podejrzliwość wobec kategorii ofiary dotyka także niektórych nurtów teologicznych. Wielu teologów próbuje usunąć to pojęcie z języka wyrażającego tajemnicę Boga i człowieka. Wyraża się to chociażby w rozumieniu Eucharystii jako uczty, spotkania, a rzadko jako Ofiary. Pojawiają się próby usunięcia albo ograniczenia słowa „ofiara” w tekstach liturgicznych, aby w ten sposób nie odpychać już i tak mocno zniecierpliwionych uczestników liturgicznego wydarzenia.

Zastanawiające są jednak próby zachowania tego pojęcia w różnych nurtach współczesnej myśli. Na jednym z wykładów Viktor E. Frankl, twórca logoterapii, powiedział do przyszłych psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów: „Musimy dzisiaj przywrócić pojęcie ofiary. Bez niego nie można mówić o sensownym życiu człowieka. Jego świat bez doświadczenia ofiary nie ma sensu i staje się neurotyczny”1. Podobny postulat pojawia się u najwybitniejszych teologów naszych czasów, takich jak Henri de Lubac SJ, Joseph Ratzinger czy Hans Urs von Balthasar. Teologia pozbawiona kategorii ofiary jest ostatecznie niezrozumiała i traci swój blask.

Poniżej zostanie podjęta próba zrozumienia trudności z przyswojeniem fenomenu ofiary. Jak wychowywać do postawy ofiary? Zadaniem wy-chowania jest wydobycie tego, co jest niejako schowane, nieznane i niezrozumiałe. Ukazanie sensu i wzbudzenie pasji jest nieodzownym warunkiem, aby to, co już odkryte, w powolnym procesie przemieniało życie.

 

Posiadanie i ofiarowanie

Analizując głębiej trudność z przyjęciem fenomenu ofiary, dochodzimy do pojęcia posiadania. Aby coś ofiarować, należy to wpierw posiadać. Nie mogę ofiarować czegoś, co nie jest moją własnością. Sprawa się znacznie komplikuje, gdy uzależnia się posiadanie od finansowego zakupu: „Posiadam to, co kupiłem”. Nietrudno jednak zauważyć, że najcenniejszych dóbr, jakie posiadamy, nie można nabyć za pieniądze – przyjaźń, udane małżeństwo, kapłaństwo, wierność, mądrość, nadzieja. Gdy przyjmiemy, że można także posiadać siebie, to zagadnienie staje się trudne w konfrontacji z problematyką uzależnień.

Jeżeli prawdą jest, że znaczna część społeczeństwa jest od czegoś uzależniona, to oczekiwania posiadania siebie staje na granicy realności. Kto kogo posiada? Czy ja mam pracę, karierę zawodową, czy one mają mnie? Czy ja mam swoje uczucia i potrzeby, czy one mają mnie? Nawet bardzo subtelne i trudne do uchwycenia przywiązania mogą odebrać wolność i głębsze przekonanie o posiadaniu siebie. W tym znaczeniu ograniczanie „ofiar” jedynie do tego, co można kupić, może prowadzić ostatecznie do rozczarowania, głębokiego niedosytu i niespełnienia. Pozostanie jedynie fenomen prezentu, za którego wielkością ukryte będzie sfrustrowane pragnienie daru i ofiary.

Obok kwestii posiadania pojawia się także pytanie o wartość daru. Ofiarowanie czegoś bezwartościowego budzi słuszne zakłopotanie i niepokój. Gdy w pięknym opakowaniu odnajdujemy rzeczy niepotrzebne, czujemy się zlekceważeni, upokorzeni i wyśmiani. Lepiej nic nie dać, niż narażać siebie i innych na podobne przykrości. Studenci zapytani na wykładzie o to, czym różni się dar od prezentu, odpowiedzieli: „Darem może być osoba, prezent to rzecz – rzeczywistość nieosobowa”. Tam, gdzie człowiek nie jest darem, tam wzrasta wartość prezentów, które mają zrekompensować istotny brak. Pokoje dzieci, których rodzice nie mają dla nich czasu, wyglądają często jak sklepy z drogimi zabawkami.

Te rozważania natrafiają na istotny punkt, gdy wychodzi na jaw kwestia niskiego poczucia wartości wielu osób. Jak można ofiarować siebie, być darem dla innych, jeżeli „to”, co ma być dane, nie ma wartości. Młoda kobieta, po miesiącach wspólnej refleksji nad sobą, stwierdza: „Od lat już nie umiem związać się na stałe z mężczyzną, moje krótkie i intensywne związki kończyły się zawsze bolesnym rozstaniem. Teraz zrozumiałam, że uważając siebie za bezwartościową kobietę, bałam się, że wartościowy mężczyzna, za którym tęsknię, szybko się rozczaruje. Za pięknym opakowaniem nie odnajdzie niczego więcej”.

Problem niechęci czy wręcz niezdolności do ofiary nie wynika często z egoizmu, ale sięga głębiej – w poczucie własnej wartości, a w konsekwencji także wartości czynów. Jak może bezwartościowy byt działać wartościowo? Można ofiarować jedynie to, co jest szanowane, cenione i kochane.

 

Personalizacja pojęcia ofiary

W konstelacji „prezent – dar – ofiara” droga od prezentu do ofiary prowadzi przez personalizację daru, to znaczy doświadczenie, że tym, czego najbardziej pragniemy, jest osoba, a nie rzecz. Spotkanie osób, które potrafią darować siebie tam, gdzie ostatecznie nie ma większego daru, wypełnia głębokie potrzeby człowieka, uspokaja jego wnętrze, wycisza i daje poczucie zadomowienia. Dar „czystej osoby”, wolnej od przewartościowania bogactwa zewnętrznego, pozwala także odnaleźć właściwy stosunek i umiarkowanie wobec bezosobowej „szaty”, która okrywa człowieka.

Tam, gdzie spotkanie z drugim, wzajemne obdarowywanie, dociera do najistotniejszych potrzeb człowieka, tam bogactwo zewnętrzne nie odgrywa aż tak wielkiej roli, owszem, pozwala być bardziej kreatywnym wobec swojej pracy, kariery zawodowej czy pieniędzy. Pełna pasji twórczość wobec zewnętrznej „szaty” wynika z bogactwa wewnętrznej wolności i szczęścia, jakie daje spotkanie osób. Zewnętrzny wymiar danego prezentu nie odgrywa wtedy aż tak wielkiej roli. Za drobną rzeczą kryje się osoba i realność jej darującej obecności. Przechowujemy nieraz zasuszony płatek róży, pożółkłą karteczkę z Bieszczad, pogniecione zdjęcie albo małego aniołka z odłamanym skrzydełkiem – pamiątkę po osobie, jakby „sakrament” jej obecności. Może największym zadaniem współczesnej pedagogiki, psychoterapii i duchowości jest przywrócenie tego, dla wielu nieznanego lub niedostępnego, doświadczenia.

 

Spirytualizacja pojęcia ofiary

Wszystko to, co dotychczas zostało tu powiedziane, nie wystarczy aby, przekonać człowieka do przyjęcia postawy ofiary. Decydujący opór budzi lęk przed unicestwieniem – straceniem tego, co ofiaruję, a także realne przekonanie, że moje „pięć chlebów i dwie ryby” to zbyt mało, by nakarmić kilkutysięczny tłum (por. Łk 9, 12-17). Ostatecznie moje skromne możliwości nie wystarczą, aby zaspokoić pragnienia i potrzeby nawet tylko najbliższych osób.

Lęk przed straceniem tego, co ofiarujemy, związany jest z pogańskim rozumieniem ofiary. To, co jest darowane, zostanie zniszczone, odebrane, aby uzyskać domniemane błogosławieństwo i ochronę bóstw. W doświadczeniu Izraela zmienia się to rozumienie. Abraham wraca ze swoim synem z góry Moria – powracają jednak przemienieni, chociaż obaj „umarli”, idąc do miejsca złożenia ofiary (por. Rdz 22, 1- 19). Kto oddaje Bogu wszystko, co posiada, niczego nie traci, lecz zachowuje to w dojrzalszej postaci. Chrystus na krzyżu, ofiarowując siebie Ojcu, umiera, nie traci jednak swojego życia – staje pośrodku swoich uczniów jako zmartwychwstały. Kapłan, wznosząc ku niebu chleb i wino podczas Eucharystii, nie traci ich, lecz otrzymuje z powrotem jako Ciało i Krew Chrystusa. Każdy dar człowieka włączony w Ofiarę Syna nie zatraca się, lecz pozostaje przemieniony. „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie” – prosimy w trzeciej Modlitwie eucharystycznej.

Słuszny jest również lęk wynikający ze świadomości ubóstwa naszych zasobów. Uczniowie dobrze wiedzieli, że próba nakarmienia tłumu przy pomocy kilku chlebów i ryb jest nierealna. Ofiarowanie tego, co posiadam, nie ma sensu – to jest zdecydowanie zbyt mało, aby moje kapłaństwo, małżeństwo, życie zakonne zostało nasycone. Wobec największych, najistotniejszych zadań mamy zawsze za mało. Ta świadomość paraliżuje możliwość ofiarowania. Udział w postawie eucharystycznej Syna czyni z daru ofiarę, pomnaża i przemienia nasze zasoby. Całkowita i sensowna ofiara możliwa jest tylko w przestrzeni duchowej.

Tak rozumiana spirytualizacja doświadczenia ofiary dotyka także kwestii granicy zakresu jej oddziaływania. Złączenie ludzkiego daru z odkupieńczą Ofiarą Chrystusa, która dotyka każdego człowieka, sprawia, że nie możemy przewidzieć owocnego zasięgu naszej ofiary. W tradycji Kościoła istnieje dla przykładu przekonanie, że ofiara św. Szczepana miała wpływ na nawrócenie i dalszą apostolską posługę św. Pawła. A może ofiarna posługa św. Rafała Kalinowskiego w Wadowicach zaowocowała powołaniem Karola Wojtyły? Z pewnością zasięg ofiarnej służby chrześcijańskiej jest dużo większy, niż możemy przypuszczać.

 

Odsłonięta wzajemność

Postawa ofiary nie jest doświadczeniem jednostronnym. Do istoty ofiarowania należy również wzajemność. Ta postawa wyraża się w gotowości i umiejętności przyjęcia czyjegoś daru. Często można odnieść wrażenie, że łatwiej jest samemu ofiarować, niż taką ofiarę przyjąć. Piotr nie miał zbyt wielkich oporów, aby umyć nogi Jezusowi, na wzajemność zareagował sprzeciwem. Przyjmując dar, otwieram swoje wnętrze, odsłaniam wewnętrzne potrzeby i narażam się na skrzywdzenie. Za charytatywnym, dobroczynnym i jednostronnym odniesieniem do świata może się kryć subtelna forma zamknięcia i lęku wobec daru wzajemnej miłości. W chrześcijaństwie wyrażamy przekonanie, że Bóg pierwszy ofiaruje. Nasza ofiara jest odpowiedzią i owocem tego Daru.

Trafnie wyraża tę prawdę drewniana tablica umieszczona na kaplicy Matki Bożej Królowej Tatr na Wiktorówkach: „Dwok braci z Cichego było w Ameryce. / Dali Matce Boskiej koronę w podziynce. / Ta piykno korona ze scyrego złota / to Tadka złotnika mozolno robota. / Bóg zapłoć składomy za życie, za wiarę. / Dajemy Ci za to koronę w ofiarę”. I podpis: „Tadeusz i Andrzej Pawlikowscy «Parulini», 2 sierpnia 1992 roku”. Ofiara szczerozłotej korony (wartość daru), owocu trudu i mozolnej pracy, jest odpowiedzią na bezcenny dar życia i wiary. Ten góralski napis pokazuje również związek postawy ofiary z poczuciem własnej godności. Świadomość własnej wartości (owoc prawdziwego życia i wiary) sprawia, że nasze dary dowartościowują innych (korona jest symbolem królewskiej godności).

 

Ból i postawa ofiary

Nie ma ofiary bez bólu i cierpienia. Prawdziwa ofiara jest „gotowa na mękę”2. Oczekiwanie na bezgraniczną przyjemność z nią związaną prowadzi do rozczarowania i wycofania. Każdą „hostię” trzeba połamać – a to boli. Cierpienie związane z postawą ofiary ma różne oblicza: bólu wyrzeczenia, rezygnacji, oddania, nieprzyjęcia, poniżenia, odrzucenia, zmęczenia. Tylko w kontekście całościowego rozumienia postawy ofiary, przedstawionego powyżej, można konstruktywnie przyjąć ten ból, który wtedy nie działa destruktywnie i zniechęcająco, ale kształtuje, pogłębia, utrwala i uszlachetnia postawę ofiary. Dar uszlachetnia się w „ogniu” cierpienia. Postawa to przyjęty stały sposób zachowania, który nie kończy się przy pierwszym trudzie i zniechęceniu. Wierność w tym kontekście to także jeden z wymiarów ofiary.

Rzeczywistość jest ofiarą Boga, odblaskiem Jego odwiecznej Wspaniałości. Dlatego istnieje tylko to, co przez postawę ofiary wyraża swoje wewnętrzne bogactwo. Tam, gdzie ona się zatraca, natychmiast zanika doświadczenie i zmysł świętej realności, a złudzenia i iluzje natarczywie wymuszają zakupienie drogich prezentów, aby ukryć wewnętrzną pustkę i nienasycone pragnienie. „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie” – te słowa z Modlitwy eucharystycznej kryją w sobie prawdę o wewnętrznym bogactwie i postawie ofiary, jej ostateczne zrozumienie i wypełnienie.

1. Cytat pochodzi z prywatnych zapisków autora artykułu.
2. Por. N. Sachs, Rozżarzone zagadki, Kraków 2006.

Bądźmy w kontakcie!


Zdjęcia, nagrania, wspomnienia
prosimy przesyłać na poniższy adres mailowy.
Większe pliki można przekazywać za pomocą Wetransfer.com, Google Drive lub Dropbox.

Celem nawiązania kontaktu
prosimy o podanie imienia, nazwiska, numeru telefonu (lub adresu e-mail).

Zastrzegamy sobie prawa skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów.

+48 509 987 382
osoba odpowiedzialna
dr Ryszard Paluch

 

Wszelkie prawa do zawartych na stronie materiałów (utwory tekstowe, audio, foto, wideo i inne) są zastrzeżone i objęte prawem autorskim. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kskrzysztofgrzywocz.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego portalu lub jej sprzedaż, wykorzystanie do publicznego odtwarzania (całości lub fragmentów utworów) są - bez uprzedniej pisemnej zgody administratora - zabronione i mogą stanowić naruszenie ustawodawstwa o prawie autorskim.