Ksiądz Krzysztof Grzywocz

publikacje tekstowe

W chwili próby mogę doświadczyć żywego Boga

nie wybrano W to jest value w:
  • Redakcja: P. Szyrszeń
  • Wydawnictwo: Salwator
  • Miejsce wydawnictwa: Kraków
  • Rok: 2012
  • Strony: s. 93-94
"Także w naszym życiu – kapłańskim, małżeńskim czy zakonnym – nie brakuje takich chwil, kiedy jest za mało chleba i za mało ryb, kiedy morze życia jest wzburzone i nie wiemy, czy dopłyniemy z naszą rodziną lub z naszym kapłaństwem do brzegu. Chwile próby. Takie chwile są w życiu każdego z nas. Oby sprawiły one, że naprawdę spotkamy żyjącego Boga, że spotkamy nie tylko nasze obrazy Boga, prawdziwe czy nieprawdziwe, ale spotkamy żywego Boga, który przychodzi jak szczęście, jak życie w piękny wiosenny poranek". Dziś publikujemy treść homilii ks. Krzysztofa Grzywocza z dnia 21 IV 2012 r. do Ewangelii św. Jana (6,16-21), wygłoszonej podczas sesji Duchowość i sny w ramach Szkoły Kierownictwa Duchowego.

 

Homilia – sobota 2. tygodnia wielkanocnego, 21 kwietnia 2012 r.
Szkoła Kierownictwa Duchowego: „Duchowość i sny”, 20–22 kwietnia 2012 r.
Dz 5, 34-42; Ps 33, 1-2.4-5.18-19; J 6, 16-21.

 

Wczoraj słuchaliśmy w czasie Eucharystii słów o rozmnożeniu chleba, o tej sytuacji, gdy okazało się, że jest za mało chleba i za mało ryb, aby nakarmić tłumy ludzi, że nasze zasoby są dramatycznie niewystarczające w porównaniu z potrzebami. Dzisiaj w Ewangelii widzimy uczniów na wzburzonym jeziorze, uczniów niepewnych, czy dotrą do zamierzonego celu. Takie sytuacje – doświadczenie, że czegoś jest za mało albo doświadczenie zagrożenia – naruszają nasze poczucie samowystarczalności, poczucie, że tym, co posiadamy – z chlebami i rybami czy umiejętnością żeglowania – ­nakarmimy tłumy czy też doprowadzimy siebie i innych do upragnionego celu.

Sytuacje, o których słyszymy, dotykają poczucia i chęci samowystarczalności. Tam bowiem, gdzie doświadczenie samowystarczalności trwa niedługo, nasz obraz Boga jest być może poprawny. Możemy szybko opowiedzieć o naszym obrazie Boga. Ale tam, gdzie zbyt długo trwa taka samowystarczalność, tam obraz oddziela się od obecności. Mamy dobry obraz Boga, ale nie mamy doświadczenia Jego obecności, i czasami ów obraz chowamy – mówiąc obrazowo – za szafę, myśląc, że może kiedyś go wyjmiemy, np. kiedy ksiądz przyjdzie z wizytą kolędową, żeby nie pomyślał, że ma do czynienia z poganami czy coś podobnego. Obraz Boga oddziela się od obecności Boga. Mamy obraz Boga, ale oddzieleni jesteśmy od obecności Boga. Sami sobie wystarczamy.

Gdy nadchodzą chwile próby, wówczas ujawnia się coś, co w chwilach samowystarczalności kryje się w głębi naszych serc. W chwilach zbyt długiej samowystarczalności w głębi naszych serc rodzi się inny obraz Boga, a owa samowystarczalność chroni nas przed ukazaniem się tego obrazu. Dopiero w chwilach próby, kiedy jest za mało chlebów i ryb, żeby wykarmić rodzinę, zaspokoić pragnienia członków swojej parafii czy klasztoru, kiedy jest jakaś burza, wówczas odsłania się ów drugi, wewnętrzny obraz, ukształtowany gdzieś w głębi naszego bytu: obraz Boga, który sobie nie radzi; obraz Boga, który nie może mi pomóc; obraz Boga, który żąda ode mnie rzeczy niemożliwych, który mówi: „Nakarm tysiące ludzi z pomocą pięciu chlebów i dwóch ryb”; obraz Boga, który tylko wymaga od nas trwania w kapłaństwie, w małżeństwie czy w klasztorze. To obraz Boga, który żąda ode mnie rzeczy niemożliwych; obraz Boga, który sobie nie radzi i nie poradzi, który przegrywa ze złem tego świata; obraz Boga, który nie jest mi życzliwy; obraz Boga, który nawet może się na mnie mści za jakieś moje dawne grzechy. „Może On się mści, może to jest kara za grzechy mojego dzieciństwa czy młodości” – myślimy. Pewien mężczyzna w chwilach próby mówił: „Bóg jest sadystą. Bóg mnie niszczy. To On sprawił to nieszczęście”. Taki obraz Boga może wystraszyć.

Takiego, wyżej opisanego obrazu Boga można się przestraszyć. Kiedy Chrystus zbliżył się do uczniów, oni się przestraszyli. Nie przestraszyli się Chrystusa, ale obrazu Chrystusa, który w chwili samowystarczalności zrodził się nieświadomie w głębi ich serc czy rodzi się nieświadomie w głębi naszych serc. Teraz, kiedy jezioro burzy się od silnego wiatru, ów obraz się objawia, teraz się Go wystraszyli. Dlatego Chrystus mówi do nich: „To Ja jestem, nie bójcie się! To nie jest wasz obraz, ale Ja. Boicie się swojego obrazu Mnie. Nie bójcie się Mnie. Nie jestem obrazem, którego się boicie. Nie bójcie się!”. Także w naszym życiu – kapłańskim, małżeńskim czy zakonnym – nie brakuje takich chwil, kiedy jest za mało chleba i za mało ryb, kiedy morze życia jest wzburzone i nie wiemy, czy dopłyniemy z naszą rodziną lub z naszym kapłaństwem do brzegu. Chwile próby. Takie chwile są w życiu każdego z nas. Oby sprawiły one, że naprawdę spotkamy żyjącego Boga, że spotkamy nie tylko nasze obrazy Boga, prawdziwe czy nieprawdziwe, ale spotkamy żywego Boga, który przychodzi jak szczęście, jak życie w piękny wiosenny poranek.

Tym, co powstrzymuje nas przed wyznaniem, jest obawa bycia zlekceważonym, poniżonym czy wręcz odrzuconym. Wyznanie bowiem dokonuje się wobec drugiej osoby i jest wyrazem spotkania. Natomiast to, co wyznajemy, było powodem osłabienia czy wręcz zerwania relacji. Jeżeli pozostaje niewyznane, nieustanie reżyseruje życie w roli odrzuconego. Tymczasem wyznanie tego wobec Boga i mądrego spowiednika odsłania doświadczenie radykalnie inne. Okazuje się bowiem, że grzech jest tylko częścią życia, a jego logika nie obejmuje wszystkiego: Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (Rz 5, 20). Odsunięcie od siebie paradygmatu odrzucenia i krzywdy, wy-powiedzenie tego, co niszczyło i dalej niszczy serdeczne relacje, sprawia, że odsłania się nowa przestrzeń logiki spotkania, która jest większa i nieporównywalnie silniejsza od tej, która została oddana. Wyznanie grzechu i innych traumatycznych faktów pozwala miłości wyznać swoje słowo.

Częstym doświadczeniem spowiadającego się i spowiednika jest poczucie zaskakującej i długo już niedoświadczanej bliskości Boga i człowieka. Nie tylko nie tracimy więzi, lecz także doświadczamy jej pogłębienia, a często narodzin (zmartwychwstania). W twórczości Dostojewskiego przewija się przekonanie, że brak wyznania prowadzi do destrukcyjnej izolacji – do grobu. Cała twórczość tego pisarza utkana jest z wyznań, na przykład opowieści-wyznania księcia Myszkina z powieści Idiota, z której pochodzi przytaczane na wstępie motto. To doświadczenie bezpiecznego i serdecznego spotkania w spowiedzi pozostawia pragnienie więzi i budowania bliskich relacji w swoim życiu.

 

KS. KRZYSZTOF GRZYWOCZ (ur. 1962), kierownik duchowy, rekolekcjonista, wykładowca teologii duchowości na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego; od początku członek Rady Programowej „Pastores”. Zaginął w Alpach Szwajcarskich 17 sierpnia 2017 roku.

 

Wydawnictwu Salwator dziękujemy za udostępnienie treści; zbiór homilii z CFD można nabyć:
https://www.salwator.com/glos-z-pustyni--homilie-z-centrum-formacji-duchowej,725,806,produkt.html

Bądźmy w kontakcie!


Zdjęcia, nagrania, wspomnienia
prosimy przesyłać na poniższy adres mailowy.
Większe pliki można przekazywać za pomocą Wetransfer.com, Google Drive lub Dropbox.

Celem nawiązania kontaktu
prosimy o podanie imienia, nazwiska, numeru telefonu (lub adresu e-mail).

Zastrzegamy sobie prawa skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów.

+48 509 987 382
osoba odpowiedzialna
dr Ryszard Paluch

 

Wszelkie prawa do zawartych na stronie materiałów (utwory tekstowe, audio, foto, wideo i inne) są zastrzeżone i objęte prawem autorskim. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kskrzysztofgrzywocz.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego portalu lub jej sprzedaż, wykorzystanie do publicznego odtwarzania (całości lub fragmentów utworów) są - bez uprzedniej pisemnej zgody administratora - zabronione i mogą stanowić naruszenie ustawodawstwa o prawie autorskim.